Wykładowcy akademiccy i ciekawość poznawcza

Jeśli na studiach będziemy mieć trochę szczęścia, trafimy na pełnych pasji wykładowców szczerze oddanych dziedzinie, której się zajmują i potrafiących przybliżyć ją swoim słuchaczom. Ich zajęcia z początku mogą wydawać się trudne – prawdziwi pasjonaci mają tendencję do przebywania w swoim, naukowym świecie, który osobom postronnym może wydać się nieco hermetyczny. Jednak ich sposób wysławiania się będzie nam sugerował, że prowadzący zajęcia mówi o rzeczach, które warto poznać. Dodatkową motywacją będzie konieczność zaliczenia u nich ćwiczeń, co może być niemożliwe bez zrozumienia toku myślenia wykładowcy. Nie po to, by mieć poglądy i spojrzenie na świat dokładnie takie jak on, ale po to, pozwolić się podprowadzić do poznania nowych rzeczywistości. A w efekcie zdobycia nowej wiedzy i poszerzenia własnych horyzontów. Przeżycie takiej przygody intelektualnej będzie wymagać od nas pewnego zaangażowania, czasu spędzonego nad książkami i świadomej refleksji nad poznawanymi treściami, ale będzie to wysiłek, który się opłaci. Z czasem samodzielne pogłębianie wiedzy na tematy, które nas zainteresują (bo tylko takie kwestie warto samodzielnie zgłębiać) może nam wejść w nawyk. Będzie to świadczyć o rozbudzeniu naszej ciekawości poznawczej. A taka motywacja do zdobywania wiedzy jest zawsze lepsza niż obowiązek wkuwania na pamięć regułek i definicji, których w miesiąc po zdaniu egzaminu nikt nie potrafi powtórzyć.

Both comments and pings are currently closed.